
Bogu dzięki, że nasza reprezentacja piłkarska przegrała już wszystko, co było do przegrania, i ten kretynizm wreszcie się skończy. Przynajmniej na czas jakiś. Nigdy mnie specjalnie piłka kopana nie emocjonowała (no dobra - za czasów Górskiego, ale byłem wtedy dzieckiem), niemniej, nie mogę wyjść z podziwu, jaka moc w niej jest, że wydobywa z każdego narodu jego najbardziej charakterystyczne cechy. Niestety, w naszym wypadku jest to cecha, która dumy nie przynosi - zamiłowanie do bezmyślnej tromtadracji. Co takiego w nas, Polakach, tkwi, że zawsze, nie tracąc ani chwili na realistyczną ocenę swych szans, od razu się napuszamy, nadymamy, robimy groźne miny, że nikt nam nie weźmie nic, ani guzika od munduru - a potem, kiedy ku pośmiewisku całego świata raz-dwa zabierają nam nie tylko guziki, ale całe gacie, zamiast choć troszkę się nad sobą zastanowić, powtarzamy głupkowato: nic się nie stało, nic się nie stało!?

Marihuanowy "coming out" Tuska nie służył wcale rozbrojeniu tej, tykającej cichutko, bomby zegarowej. To sprytny zabieg, służący odwróceniu uwagi od wpadki z prywatyzacją służby zdrowia. Brzmi nieźle, prawda? A że jest nieprawdziwe..., to trudno...

Marihuanowy "coming out" Tuska nie służył wcale rozbrojeniu tej, tykającej cichutko, bomby zegarowej. To sprytny zabieg, służący odwróceniu uwagi od wpadki z prywatyzacją służby zdrowia. Brzmi nieźle, prawda? A że jest nieprawdziwe..., to trudno...

Spacery, wędkowanie, pływanie, odpoczynek na łonie natury w gronie rodzinnym, bez telefonów komórkowych, bez telewizji, z dala od polityki - to pomysły na wakacje polskich polityków.

Od wtorku w internecie działa "Niepełnosprawnik po Warszawie". Dzięki niemu osoby na wózku inwalidzkim mogą dowiedzieć się, czy miejsce, do którego się udają, jest dostosowane dla niepełnosprawnych - informuje "Życie Warszawy".