
Po tej książce widać emocje. Widać brak sympatii dla Lecha Wałęsy i chęć namalowania takiego jego obrazu w którym dominować będą szarości i czerń. Ale jej autorom nie można odmówić tego, że ciąg obciążających byłego prezydenta poszlak jest mocny. Tylko wielka, znacznie poważniejsza niż dotąd sądzono, akcja fałszowania dokumentów, albo nadzwyczajny zbieg okoliczności mogłyby obronić Wałęsę przed oskarżeniem o to, że był Bolkiem.

Po tej książce widać emocje. Widać brak sympatii dla Lecha Wałęsy i chęć namalowania takiego jego obrazu w którym dominować będą szarości i czerń. Ale jej autorom nie można odmówić tego, że ciąg obciążających byłego prezydenta poszlak jest mocny. Tylko wielka, znacznie poważniejsza niż dotąd sądzono, akcja fałszowania dokumentów, albo nadzwyczajny zbieg okoliczności mogłyby obronić Wałęsę przed oskarżeniem o to, że był Bolkiem.

Kilka lat temu gruchnęła wiadomość o tym, że wielki autorytet moralny lewicy, Gunter Grass, był za młodu SS-manem. Polskie salony zajęły w tej sprawie stanowisko jednoznaczne: nic nikomu do tego, opluwanie tak wielkiego intelektualisty to podłość, i tak dalej. Natomiast Lech Wałęsa w pierwszym odruchu Grassa pryncypialnie potępił i wezwał do zrzeczenia się honorowego obywatelstwa miasta Gdańska.

Uśmiech, miłość, szacunek i spokój działają? Działają! Dlatego teraz fundować je będzie rządowi prezydent. Koniec z fochami, dąsami i połajankami. Nadchodzi Lech Kaczyński w wersji soft i light.

Wiedziałem, że coś jest z Lechem Wałęsą nie w porządku. Nie wiedziałem jednak, że był "Bolkiem". Nie zdawałem sobie także sprawy, że dokona takiego zwrotu. Potem szybko mój brat się zorientował, jak jest naprawdę - powiedział prezydent Lech Kaczyński w wywiadzie dla "Dziennika".