Donald strzela focha
"Po wyjściu ze Stumilowego Lasu Królik nie był już dawnym Królikiem. Był smutnym, przygnębionym i ponurym Królikiem". To zdanie, na które natknąłem się czytając pociechom Kubusia Puchatka, jak ulał pasuje do opisu stanu ducha premiera po powrocie z peruwiańsko-chilijskiej wyprawy. Nastrój jaki zapanował w obozie szefa rządu przypomina kondycję obrońców oblężonego przez armię Mahometa II Konstantynopola.